poniedziałek, 29 czerwca 2015

Smak lata.

Tak spacerując po działce rodziców zastanawiam się ile pyszności kryje się wokół mnie. Uwielbiam te nasze własne nowalijki, młoda marchewka, buraczki, groszek, truskawki na krzakach a jesienią będą maliny. Odkąd pamiętam moi rodzice mieli ogródek, wychowałam się biegając między grządkami, zrywałam truskawki z krzaczka wycierałam o koszulkę i jadłam, takie były najlepsze, jeszcze niektóre na pół zielone a jakie słodkie. Wczoraj zrywając warzywa, kiedy tak spacerowałam wśród tego obłędnego zapachu natury i śpiewu ptaków a ziemia parowała po delikatnych kroplach deszczu a trawę suszyło już słonce tak sobie rozmyślałam. Ile pracy trzeba włożyć aby wszystko tak pięknie rosło a ile serca. W moim domu zawsze pachniało truskawkowym dżemem i sokiem a drożdżowe bułeczki z jagodami miałam do szkoły na drugie śniadanie, nawet wtedy, kiedy za dużo w sklepach nie było. Moim rodzice dwoili się i troili aby były jakieś smakołyki i słodkości ale wtedy kto by to docenił jak na półkach zaczęły pojawiać się batoniki i czekoladki, dżemy o przeróżnych smakach. Miałam taki okres, że nie miałam ochoty wcale bawić się w jakieś robienie słoików nawet jako młoda mama, przecież mogłam kupić w sklepie gotowe i ładnie zapakowane. Kiedy rodzice przywozili całe kosze truskawek załamywałam ręce,  ale z wiekiem przychodzi mądrość i z czasem doceniłam smak i radość pełnej spiżarki. Teraz nazywamy to wszystko "eko" bo niestety ile mamy natury w tych sklepowych przetworach a kiedyś to była codzienność, moja mama nie wyobrażała sobie zimy bez uginających się od słoików pólek. Także z pokorą i radością zrywam wszystko o co tak bardzo dbają moi rodzice, delektuję się zimą zapachem truskawek i jagód a moje dzieci  nie przepadają za gotowymi  "smakołykami", pieczemy razem ciasteczka i ciasta z owocami, robimy domowe lody, batoniki i sosy do naleśników. Teraz coraz więcej z nas docenia domowe produkty, które są  w 100% ekologiczne, często wymieniam się przepisami i zrobionymi smakołykami. To co kiedyś dla naszym Mam było czymś zwyczajnym dla nas jest już nie lada wyczynem. Sama wiem jaka jestem dumna, kiedy mogę się pochwalić ile w tym roku zrobiłam przetworów, mam nadzieje że dzieci zapamiętają te letnie pyrkające się w garnku dżemy truskawkowe i ciasteczka z jagodami. A do ciastek robię również cukier różany, na który przyszedł ostatni dzwonek, więc jeśli ktoś ma ochotę złapać zapach lata w słoik to jeszcze zdąży. A jak u Was z robieniem zapasów na zimę, robicie domowe czy kupujecie gotowe?


 





















































środa, 24 czerwca 2015

Miejsce do pracy.

Oj nie lada miałam problem aby w mieszkaniu znaleźć miejsce abym czuła że, to tylko moje, chyba oprócz kuchni:). Marzyło mi się chociaż małe biurko, miejsce na bibelotki, laptop, niestety problemem był brak miejsca i nie bardzo miałam wizję jak to wszystko mogłoby wyglądać. Ale w końcu postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i jak to mówią jak ktoś chce to szuka sposobów:). Regał, który wcześniej miałam za drzwiami i najpierw miały być tam skrzynki na owoce abym mogła gdzieś upchać rzeczy, jak wiecie to był zakup nie trafiony więc skrzynki przerobiłam na półki a z regału zrobiłam biblioteczkę. A któregoś dnia pomyślałam, że to był by fajny kącik dla mnie, małe biurko, półka, świeczki, lampka i tylko ja:).
Oczywiście biurko się znalazło i musiałam je trochę przyciąć aby nie zabierało zbyt wiele miejsca, półkę zrobiłam z dwóch desek i oczywiście pomalowałam wszystko na biało. Zajęło mi to wszystko kilka godzin a efekt same możecie zobaczyć, moja radość jest ogromna bo wcześniej przechodziłam z jednego dziecięcego pokoju do drugiego albo rozkładam się na stole i w trakcie posiłków zwijałam i tak od nowa. A tak mam swoje własne biurko, jak wszystko rano rozłożę tak wieczorem składam nikt tam nie siada, mogę wycinać, malować i tworzyć. A jeśli o tworzeniu mowa wcześniej już pytałyście (Madziu:)) czy można dostać gdzieś moje przedmioty, dostawałam ostatnio również emalie z chęcią zakupu moich rzeczy. I chyba ten właśnie fakt mnie zmobilizował, że pomyślałam aby spróbował coś takiego otworzyć. A jak wiadomo to nie tak szybko i wszystko zajęło mi dosyć dużo czasu, od nawiązywani współpracy z producentami gotowych produktów po sklepy firmowe nie wspominając już o farbach i lakierach a z tym miałam niezłą wtopę. Zamówiłam farby i lakiery, jak się okazało nie mogłam wcale na nich pracować z tego względu, że jestem alergiczką i najzwyczajniej ich zapach mnie podduszał. Więc wszystkie produkty musiałam wyrzucić i stracić na tym ale cóż, pomyślałam, że te chociaż będą bezpieczne dla alergików jak i małych dzieci, wszystkie z atestem, czasem nie ma co oszczędzać na jakości. Także Kochani od dzisiaj jestem na DaWanda z moimi produktami, z miejscem do pracy, pełna nadziei i szczęśliwa:). A już niedługo zapowiadam kolejne duże niespodzianki  i pewnie Was zaskoczę:).






































środa, 17 czerwca 2015

Sentymentalny post

Tyle w głowie miałam dzisiaj do napisania a siedzę, piszę  i kasuje zdania jakby uleciało to co miało być, poszło sobie w dal. Moim założeniem był post kwiatowy więc może tak zacznę. Kocham każde kwiaty, także te polne, które taszczę całymi kiściami z każdego spaceru i tylko się oglądam czy aby ktoś po drodze mnie nie zaczepi, że jakiś jest pod ochroną  a ja akurat na ten temat mam nie specjalną wiedzę. Z działki rodziców też wracam z pachnącymi bukietami, wkładam je w dzbanki, wazony, słoiki i co tylko mam pod ręka, rozstawiam po całym domu, łącze w bukiety albo rozstawiam gatunkami. Lubię je, ich zapach, wygląd tak ładnie zdobią dom, unoszą pachnąca woń i są wspaniałą dekoracja stołu i potraw. A dzisiaj takie małe truskawkowe przyjęcie miało miejsce u mnie w domu  w bardzo małym, rodzinnym gronie, nie lubię imprez z pompą, to nie dla mnie szczerze mówiąc. A jednak jak co rok przybywa mi latek, jak każdemu z nas i tak cały dzień myślałam co osiągnęłam przez ten cały rok, w jakim miejscu jestem i czego mam życzyć sama sobie. I doszłam do wniosku, że tak niewiele mi potrzeba do szczęścia, chciała bym osiągnąć wewnętrzny spokój, mniej emocjonalnie reagować na życie. Jak typowa zodiakalna bliźniaczka jestem cały czas w ruchu i trudno mi usiedzieć na miejscu co czasem bywa bardzo uciążliwe bo nie raz przepłacam to zmęczeniem  albo jeszcze gorzej. Jestem idealistką, lubię jak mnie ktoś pochwali, pogłaszcze, przytuli i powie, że zostało to wspaniale zrobione coś w rodzaju drzemiącego wewnętrznego dziecka, też mogła bym nad tym popracować bo potrafię zarwać noce aby nadrobić zaległości bo byłam wcześniej zajęta robieniem idealnych rzeczy. Więcej odpoczywać i wyciszyć się, tak bardzo ostatnio mi tego brakuje. Więcej uwagi poświęcać codzienności, właśnie tym chwilą, które są tak ulotne, zauważać te małe drobiazgi, które są balsamem dla ciała i duszy. I zdrowia bo to dzięki niemu mogę spełniać marzenia, cieszyć się obchodząc co roku urodziny, patrzeć jak moje dzieci rosną i jaką mamy wspaniała wieź ze sobą. Dzięki niemu co rano mogę napić się kawy, upiec ciasto, śmiać się i płakać, dużo rodzinnych chwil spędzonych razem w spokoju i radości przygotowując razem posiłki, tańcząc w deszczu i skacząc po kałużach, oglądać tęcze po burzy i słuchać śpiewu ptaków, łowić ryby i spacerować po lasach, witać wspólnie każdy dzień i tak go też kończyć. Marze o małym domku, wiem, że gdzieś na mnie czeka to miejsce, gdzie  będzie i  on solidnie zbudowany a będzie go wypełniać nasz śmiech, miłość i szczęście. Może moje życzenia są banalne ale uważam, że rzeczy materialne są do nabycia i bez niektórych się obejdę  a ja jestem sentymentalna i wole aby spełniły się te duchowe życzenia. Aby zawsze towarzyszyła mi miłość i radość.  
Dziękuję za Wasza obecność i miłe komentarze, przesyłam uściski♥.

































































Jaglano-kokosowy deser, bez glutenu.

Pomysł na pyszny i prosty deser.  Ten deser jest pysznym i prostym w przygotowaniu kokosowym przysmakiem. Ponieważ nie jadam glutenu szuk...