sobota, 27 grudnia 2014

Zima, ach to Ty...

I już po Świętach a tyle było przed nimi szumu, bieganiny po sklepach, przygotowań, dzisiaj stwierdzam że warto, jak co roku jesteśmy starsi i coraz bardziej uświadamiamy sobie jaka wartość maja Święta. Zakopujemy topory wojenne, chowamy urazy do kieszeni aby zasiąść do stołu z czystym sercem i uśmiechem na twarzy. Dla mnie jest to  bardzo mentalny moment pełen przemyśleń, tęsknoty za tymi których nie ma i wybaczania, chciała bym również te wartości przekazać dzieciom,  im są starsze tym więcej uświadamiają sobie, że to nie tylko kolacja i prezenty pod choinką. A po kolacji zostałam miło zaskoczona przez matkę naturę... jak ja uwielbiam śnieg, cały świat okrywa biały puch a wieczorem gwieździste niebo pokazuje najpiękniejszą swoja stroną. Lubię tak stać i liczyć gwiazdy na niebie kiedy białe płatki spadają na policzki a mróz piecze i dodaje im koloru. Pamiętam te zimy z dzieciństwa kiedy zaspy były większe ode mnie a tak przynajmniej mi się wydawało:) jazda na sankach i potłuczone kolana po nauce jazdy na łyżwach, lubię wracać w myślach do tych czasów. Trochę się zmieniło od tamtej pory , mam wrażenie że pory roku się przesunęły i na szczęście ktoś wysłuchał próśb  miliona ludzi o śnieg na Święta bo od kilku lat go u mnie nie było. A dzisiaj mimo że jest go troszkę od razu zrobiło się przyjemniej i przyszła pora na prawdzie spacer zimowy, wprawdzie bez sanek jeszcze ale z nadzieją że będzie go więcej. I po świętach mamy weekend,  jeszcze w nastrojach kolędowania przy choince, lubię jak ten czas trwa długo bo przecież czekamy na ten magiczny okres cały rok. A jak u Was jest ze śniegiem?































Pozdrawiam świątecznie Ilona 

sobota, 20 grudnia 2014

Coraz bliżej święta...

Na wstępie pragnę podziękować za życzenia zdrowia i słowa otuchy, na szczęście przebrnęliśmy przez choroby i jesteśmy cali i zdrowi. A więc czas zakasać rękawy i nadrabiać zaległości. W prawdzie dom już cały jest ustrojony, w jeden dzień zawisły wszystkie świecące piękności nawet pani zielona błyszczy się i mieni z daleka:). Skoro odzyskałam węch i smak pora przyszła na przetestowanie książki Magdy, na święta zawsze ja zajmowałam się słodką stroną smaku i tak mi zostało więc lubię wymyślać. Otóż dziewczyny przepisy sprawdziłam i wszystko smakuję wyśmienicie więc oprócz pierniczków będą też ciastka z orzeszkiem, rogaliki i ciastka z pieczątką, a co jak szaleć to szaleć:)  U mnie w domu mamy swoje obyczaje wigilijne, tak więc w Wigilię do domu musi wejść pierwszy mężczyzna i ja o to muszę zadbać, kurcze jak przyjdzie kobieta to chyba nie wpuszczę :):) przynosi to zdrowie ,na stole musi być biały obrus, ponieważ  biel symbolizuje prawdę, czystość i doskonałość. Do wieczerzy zasiadamy jak na niebie pojawi się pierwsza gwiazda, zawsze jest dodatkowe nakrycie. Z wigilijnego karpia wkładamy łuskę do portfela ma to przynieść pieniądze. Nie wolno niczego pożyczać, bowiem kto w ten dzień coś z domu wydaje niczego się nie dorobi. Na stole powinno być dwanaście potraw,  menu już sporządzone, zakupy zrobione, przepisy powyciągane ponieważ w tym roku wszyscy zjeżdżają do mnie więc nie lada mam zadanie tym bardziej, że niektórych potraw nie gotowałam nigdy. Ach  kiedyś musi być ten pierwszy raz :) mam nadzieje że się uda wszystko dopiąć na ostatni guzik i  jeszcze śnieg by się przydał . Pozdrawiam w świątecznym nastroju  Ilona.






























  










poniedziałek, 15 grudnia 2014

Od kuchni...

Święta prawie tuż tuż a u mnie wszystko jakby zamarło na chwile, gdzieś odleciała ta cała atmosfera przedświąteczna, praca powinna już wrzeć a każdy z nas w mozolnym tempie i z zatkanym nosem ledwo zsuwa się z tapczana, w domu poprostu szpital :( Wszystko stanęło w miejscu. listy zakupów już wiszą na lodówce, Mikołaj nie zdążył zrobić wszystkich prezentów a najgorsze że na nic nie mamy wpływu. Ja dzisiaj troszkę lepiej się poczułam i postanowiłam do kuchni wpuścić trochę świąt, bo zapachów dalej nie czuje przez mój rudolfi nos. Latem udało mi się kupić na targu staroci puszkę metalową na pierniczki, do okola niej jest droga do stajenki , pól roku czekała aby się zaprezentować jaka jest piękna :) Bardzo lubię naturalne dodatki do wnętrz, wzbogaciłam się również o duże drewniane podkładki i wypalaną deskę i oczywiści wszystko przełamane czerwienią. Jak dla mnie właśnie czerwień wnosi takie ciepło do wnętrz w ten zimowy przedświąteczny czas, jeszcze za oknem by się przydała biała kołderka :) Suszone latem jabłka, gruszki i śliwki czekają już aby zrobić kompot z suszu a grzybki na sos grzybowy. Rety to tylko parę dni a mi tyle czasu uciekło. Ostatnio kurier przywiózł paczuszkę od Madzi z "zapachu wspomnień" książkę " Święta z wypiekami" więc w tym roku oprócz pierniczków, które będę piekła drugi raz,:) spróbuje inne ciasteczka i mam nadzieje, że równie pyszne. Przepisy na pierwszy rzut oka wydaja się bardzo proste i mam nadzieję że sobie poradzę. Jeszcze tylko troszkę świecidełek zostało do powieszenia w oknach i zielona drzewko :) aby tylko zapach i smak wrócił przed świętami :)

Pozdrawiam serdecznie:) Ilona