niedziela, 24 maja 2015

Weekend pod chmurką.

Jak ja to uwielbiam, prawdziwa uciecha dla ucha i duszy tylko odgłos prawdziwej przyrody, na co dzień w tym szybkim świecie brakuje takich właśnie chwil. Kiedy robi się już ciepło w miarę możliwości staram się uciekać z miasta daleko, gdzie nie dosięga mnie warkot samochodów, szum tłumu, dźwięki aut i myjni, którą nie dawno wybudowali mi pod blokiem, prawdziwa masakra. Przyroda i pobyt na świeżym powietrzu potrafi zdziałać cuda, wracam do domu prawdziwie odprężona i naładowana pozytywnie, że moje baterie pracują na pełnych obrotach cały tydzień. Śniadanko na zielone trawie wśród sosen to dla mnie prawdziwa uczta, nie wyobrażam sobie nic bardziej pozytywnego na rozpoczęcie dnia. Z pobliskich łąk i lasów przywożę ogromne bukiety kwiatów, które rozstawiam po całym domu abym mogła się jeszcze delektować zapachem i ich widokiem.
Weekendy warto spędzić właśnie w ten sposób, przez cały tydzień pracujemy i zajmujemy się sprawami codziennymi, jesteśmy mamami, żonami, partnerkami i jak to kobiety dziennie wykonujemy kilka zawodów to w słoneczne dni warto zafundować sobie taki odpoczynek. Kiedy słońce budzi nas swoim blaskiem i od świtu słuchamy ćwierkania ptaków a nie budzika to uśmiech nie schodzi nam z twarzy. A jeśli mamy dzieci to tym bardziej, kiedy są na świeżym powietrzu i mamy je na oku to spokojnie możemy poczytać książkę czy poopalać się. A Wam jak minął weekend? Pogoda dopisała? Pozdrawiam Ilona J














































poniedziałek, 18 maja 2015

Naturalne specyfiki i majowe zapachy.

Uwielbiam maj, jest taki wyjątkowy, otacza nas zapachem, pięknym widokiem, śpiewem ptaków i słońcem. Przyroda szaleje, już przywożę z działki swoje rzodkiewki, sałatę, szpinak, truskawki kwitną jak szalone tylko troszkę więcej słońca by im się przydało. I w domu są gałązki bzu a zapach unosi się obłędny, lubię tak przechodząc obok schylić się na chwile i jeszcze powąchać bardziej intensywną woń . Kocham naturę za wszystkie specyfiki, które możemy zrobić właśnie w maju, Ci, którzy  mnie podczytują wiedza że lekarstwa naturalne u mnie w domu odgrywają kluczową rolę a pierwsze słoiczki zapełniam właśnie w maju.




O pokrzywie pisałam w ostatnim poście, następny w kolejce był syrop sosnowy. W młodych majowych pędach sosny jest bardzo dużo soli mineralnych, witamina C, węglowodany, flawonoidy, kwasy żywiczne i gorycze. Syrop reguluje gospodarkę organizmu, bardzo korzystnie wpływa na kości, wzmacnia odporność, dodaje organizmowi energii więc po przesileniu wiosennym będzie idealny. Stosuje go jako pierwsze lekarstwo na przeziębienie, działa wykrztuśnie i bakteriobójczo. Ze względu na to, że jest słodki i ma konsystencje miodu można nim posłodzić herbatę bądź wodę z cytryną. Dawkowanie: 3 razy dziennie po łyżeczce zarówno dorośli jak i dzieci. Zrywam młode pędy własnie w maju, wsypuje je do słoiczka, przesypuje warstwowo cukrem i zalewam sokiem z cytryny, stoi tak przez 14 dni, później przelewam go przez gęste sitko i lekarstwo gotowe.










Następny w kolejce jest syrop z mniszka lekarskiego. Zrywamy 400 kwiatów, najlepiej rano kiedy zejdzie z nich rosa, zalewamy je 1 litrem wody, kroimy całą cytrynę i gotujemy na wolnym ogniu przez 15 minut i zostawiamy na 24 godziny. Po tym czasie przecedzamy, wsypujemy 1 kilogram cukru i gotujemy przez 15 minut, przelewamy do słoiczków i zakręcamy jeszcze gorący. Stosowany jest w bólu gardła, wzmacnia układ odpornościowy, działa przeciwbakteryjnie, wspomaga w leczeniu infekcji dróg moczowych, nerek, miażdżycy oraz przyśpiesza gojenie ran. Już od kilku dni piję go trzy razy dziennie oraz słodzę nim lemoniadę dla dzieci. Jeśli ktoś jest alergikiem jak my to zalecane jest najpierw próbować przez kilka dni bardzo małe ilości tego specyfiku. To samo dotyczy syropu z sosny. A jeśli macie ochotę zrobić naturalne syropy to jest ostatni dzwonek aby zerwać mniszek i sosnę.














Ostatnio udało mi się przez przypadek dokonać cudownego zakupu a mowa tutaj o lustrze o którym marzyłam od dawna ale zawsze ten zakup odkładałam na później bo były potrzebniejsze rzeczy a takie lustro nie należny do najtańszych. A moje kupiłam w Netto, cena powaliła mnie z nóg całe 39,90 więc nie zastanawiałam się nawet przez sekundę, chociaż mam dosyć daleko do tego sklepu i rzadko tam zaglądam chyba zmienię miejsce robienia zakupów. W pierwszym momencie myślałam, że jest plastikowe a ja nie lubię sztucznych tworzyw ale okazało się, że jest drewniane i pięknie bielone, jeszcze czekam aż zostanie powieszone a na razie stoi na komodzie ale nie mogłam się powstrzymać aby Wam je pokazać. Ostatnio na blogach pojawiły się koszyczki wiklinowe z pięknym materiałem w kwiatuszki własnie z tego marketu. To nie jest post sponsorowany przez Netto:) 
Pozdrawiam majowo Ilona:)



















piątek, 8 maja 2015

Kolorowe smakołyki w przerwach poszukiwawczych.

Wiadomo, że nadejście wiosny wiąże sie z kolorami,  słońcem, które po zimie i przesileniu wiosennym pozwala nam się obudzić i w końcu ruszyć z kanapy do jakiegoś działania. Tak jesienią jak i wiosną wkraczam do kuchni z uśmiechem na ustach i ulubione zapachy roznoszę po całym domu a że dzieci lubią łakocie to wymyślam i próbuje szybkie przepisy aby zaspokoić ich apetyt na słodkie. Już niedługo nadejdzie sezon na nasze ulubione truskawki a teraz pozwalam sobie na kupno tych chemicznie pędzonych i dużo im brakuje do tych prawdziwych z krzaczka ale od czasu do czasu można spróbować. Przepis na ciasto jest bardzo prosty i nie wymaga dużo pracy więc podzielę sie dzisiaj nim z Wami.

200 g mąki, 150 g margaryny, 1 jajko, 4 duże łyżki cukru pudru, wszystko łącznymi i na godzina wkładam ciasto do lodówki. Foremki smarujemy tłuszczem, posypujemy mąką, ciasto kroimy i wałkujemy na małe placuszki, ja wycinam z ciasta kształt tą foremką w której będę piekła ciasto ponieważ idealnie pasuje, jeszcze spód przekłuwam widelcem aby ciasto nie urosło wysokie. Piekę w 180 stopniach przez około 15 minut, nadzienie babeczek jest już wedle uznania. Proste, szybkie i smakowite na wiosenne i letnie owoce idealne.





























A teraz słów kilka o tytułowych poszukiwaniach wiec jak już wspominałam ja mieszczuch zapragnęłam ciszy i spokoju z dala od miejskiego pędu i jak się okazuje działkę można kupić wszędzie, za naszym osiedlem jest ich od koloru do wyboru, jedne w kwadracie inne w prostokącie, bliżej i dalej drogi, zależy co komu odpowiadam. Ale zawsze jest jakieś ale... ludzie je kupują, z okna widzę jak powstaje nowe osiedle tylko wielkość  działek to od 10 do 12 arów i tu nasuwa sie pytanie jaka jest różniąc przeniesienia sie z bloku do domku skoro sąsiad i tak mi w okna będzie zaglądał a i jeszcze całą rodzinę pozna i znajomych kiedy nastanie czas grillowania. Kiedy tak spacerowałam miedzy tymi domkami to stwierdziłam, że to nie to czego szukam z ulicy słyszałam każdą rozmowę mieszkańców domku i gdzie ta cisza śpiew ptaków a przede wszystkim prywatność. Raczej chodzi mi o zbudowanie takiej bezludnej wyspy gdzie będziemy rozmawiać z sąsiadami kiedy będziemy mieli ochotę a nie potrzeć z pod byka bo za głośno balowali wczoraj wieczorem. Znaleźliśmy polane wśród brzózek, piękny widok na pole, sąsiedzi z kilometr od nas, zajączki kicają, spokój, cisza, tylko przyroda i my coś pięknego i wtedy chyba wszyscy poczuliśmy, że o to nam chodziło, że taki ma być nasz dom aby dzieci biegały latem na boso po ścieżce i skakały po kałużach a zimą zjeżdżały na worku z sianem z górki jak ja kiedy byłam mała, nauczyły się żyć w zgodzie z przyrodą i zauważać pory roku, obserwować świat nie z okna zresztą i tak za dużo u mnie nie widać bo dookoła bloki. Ale tu też jest ale... okazuję sie bowiem, że działkę powyżej 30 arów może tylko kupić rolnik bo taki kawałek polany to nie jest działka budowlana tylko rolna więc teraz siedzimy czytamy i dalej jeździmy, rozglądamy się aby nie przegapić naszej wizji marzeń. A decydujący będzie wyjazd w wakacje na Warmię, może szczęście nam dopisze i znajdziemy nasz cel.












   

Pokazałam celowo zdjęcie pokrzywy bo początek maja jest idealny na zrywanie pokrzyw, jeśli ktoś ma problem z włosiami czy niską hemoglobiną to można zrobić sobie dwu tygodniowa kurację. Ścinamy młode pokrzywy które rosną z dala od drogi najlepiej na ścieżkach , ja po ścięciu je zamrażam (wiem że niektórzy suszą ) i codziennie robię sobie z nich herbatę przez 14 dni i po jakimś czasie powtarzam kuracje.












Ostatnio zostałam wytypowana na  blogu „Domatorka w domu”  do zabawy w pytania i odpowiedzi,  chętnie pokażę się z prywatnej strony.

   1.   Najlepsze wspomnienia z dzieciństwa?
Oj, mam ich wiele i nie raz je opisywałam w postach ale za takie które najmilej wspominam to wakacje na wsi. Zapach pieczonego chleba i drożdżucha, robienie bukietów z kwiatów które rosły w ogródku . pamiętam jak powtarzałam przez kilka lat  że jak dorosnę to będę  kwiaciarką. Na wieś mnie ciągnie do dzisiaj, kwiaty uwielbiam więc  emocje z dzieciństwa zostały głęboko zakorzenione.

   2.    Jaką cechę w ludziach najbardziej cenisz?
Zdecydowanie prawdomówność, szczerość i dążenie do realizacji swoich marzeń.

      3. Co na co dzień wywołuje uśmiech na Twojej twarzy?
Dużo jest takich rzeczy np. zakup nowej książki, widok kuriera w drzwiach z nową dostawą ceramiki Ib Laursena a na poważnie to radość najbliższych mi osób.

  4. Twoja największa zaleta?
Moja druga połówka właśni mi podpowiada że szczerość.

  5. Czy jest jakieś miejsce które Cię zachwyciło?
Dzisiejszy post jest właśnie o takim miejscu, każde nowe miejsce które poznaję jest dla mnie zachwycające a najbardziej sentymentalne jest molo  w Sopocie.

   6. Najpiękniejszy dzień w Twoim życiu to?
Są to dwa dni nie jeden, wtedy kiedy zostałam mamą.

   7. Jakie trzy rzeczy zabrałabyś na bezludną wyspę?
Moją drugą połówkę i dwie córy.

   8. Jakich obowiązków domowych nie lubisz wykonywać? 
       Zmywanie. 

   Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca :) pozdrawiam majowo Ilona

Jaglano-kokosowy deser, bez glutenu.

Pomysł na pyszny i prosty deser.  Ten deser jest pysznym i prostym w przygotowaniu kokosowym przysmakiem. Ponieważ nie jadam glutenu szuk...