niedziela, 30 listopada 2014

Zimowe klimaty

Temperatura za oknem  jest minusowa, pierwsze oznaki zimy, jednak potrzeba trochę czasu aby organizm się przyzwyczaił do zmiany. Wystawy sklepowe już wszystkie są zimowe, co jedna to ładniejsze, jest tyle pięknych produktów do dekoracji, a ja pozostaje przy starych, jakoś nic takiego nowego mi nie przybyło, może jeszcze czas na zwariowane zakupy. Ale tak sobie myślę, że gdzie się podział ten czas kiedy dekoracje robiło się samemu, łańcuchy na choinkę, szopkę z pudełka tekturowego a pomarańczami pachniało tylko w grudniu. Wszystko tak bardzo się zmieniło od czasów mojego dzieciństwa teraz idziesz kupujesz i tak naprawdę święta są cały rok, kiedy opowiadam to dzieciom to słuchają z niedowierzaniem jak to możliwe. A jednak dochodzę do wniosku, że mimo wszystko  tej prawdziwej atmosfery kupić nie możemy, smaku domowych pierniczków, dzieci brudnych w mące, ich zadowolenia i radości ze wspólnie spędzonych chwil. I jako mama tak się czasami zastanawiam,  czy aby dobrze przekazuję te wartości tym małym istotą, i chciałabym aby zapamiętały z dzieciństwa  tę magię grudniową. Tak bardzo ważny jest to czas, życie zwalnia, mamy więcej czasu , niektórzy z nas robią postanowienia i przyjemności w tym okresie, jesteśmy bardziej rodzinni i duchowi. A dzisiaj zapraszam na cynamonową zimową herbatę. Pozdrawiam :)


























































poniedziałek, 24 listopada 2014

Burzowy kalendarz adwentowy

A miało być tylko o kalendarzu taki właśnie miałam post w głowie i na popierze a tu klapa. Ostatnio zaniedbałam blogowe znajomości, jak dużo mam do nadrobienia, piszecie wszystkie jak burza a ja ledwo z telefonu zajrzałam gdzie nie gdzie. Najpierw padł mi przedłużacz od komputera aż światło mrugało w całym domu na szczęście odbyło się bez szkód ufff...:) Później karta od aparatu z wszystkimi potrzebnymi zdjęciami została w nie moim laptopie i pojechała sobie hem tam... i jak tu funkcjonować :) , a na koniec w komputerze urwało mi się wejście do USB. A praca aż wre, stroiki świąteczne ustawiły się w kolejce do zdjęć a ja ani aparatu, ani komputera :). Chodzę cały weekend strzelając piorunami na nic nie mając wpływu, i jak to kobieta niestety po ludzku nie wszystko potrafię ogarnąć. Więc piszę do Was na pożyczonym sprzęcie popijając meliskę:) Mam nadzieje że Was nie zanudziłam ale czasami pisemna autoterapia pomaga. A teraz planowany post kalendarzowy. Pomysłów na kalendarz adwentowy nie brakuje, gdy przeglądałam stronki oj... jest ich niezliczona ilość, można kupić gotowe, bądź zrobić samemu.  Mnóstwo w nich połysku, świecących dodatków, jedne są uszyte, inne zrobione z pudełek, jeszcze inne malowane. Widziałam również artystyczne w formie girlandy a mój należy do grupy :) minimalistycznych. Wszystkie służą jednemu celowi, odliczane dni od 1 do 24 grudnia. W tym okresie przedświątecznym dodałam do wnętrz trochę naturalnego drewna. Doszło drewno w kształcie okrągłym do niezliczonej ilości zastosowań oraz z naturalnymi pęknięciami. Na targu staroci udało mi się  wyszperać  drewniane podkładki pod kubek w oryginalnym  kształcie. Tak też wpadł mi do głowy pomysł na naturalny kalendarz jest wykonany z desek i masy solnej. Do wnętrz wkomponował się idealnie z innymi drewnianymi dodatkami. A Wy jakie robicie kalendarze, chętnie popatrzę. Pozdrawiam Ilona.































W zakładce SKLEP "myshopbeauty" już za chwilę  pełna oferta świąteczna. Serdecznie zapraszam.








niedziela, 16 listopada 2014

Pierwsze zimowe zapachy

Jak to jest, że jesienią i zima do naszej kuchni wkrada się niezauważalnie zapach cynamonu i anyżu, wszyscy pieką jabłeczniki później pierniczeni a zapachy unoszą się i kuszą :) U mnie oprócz jabłeczników ulubionym wypiekiem są jabłka pod kruszonką, oj od dawna je piekę, najlepszy i szybki deser na świecie a dzieci wprost go uwielbiają, zajmuje zaledwie 20 minut i gotowe, kto nie zna ach... pachnie nieziemsko i smakuje tak samo. W sezonie jabłkowym również szybko można upiec jabłka, moje dzisiejsze pieczone w całości nadziewane laską  cynamonu  po upieczeniu polane miodem i posypane cynamonem. Piekę również jabłka nadziewane bakaliami, rodzynkami i żurawiną. 























 Jak ja uwielbiam te zapachy roznoszące się po całym domu i widok dzieci zaglądających do piekarnika czy już gotowe. Klimaty niby jesiennie a już prawie świątecznie i tak jest u mnie dzisiaj, przy robieniu jabłek moje dziewczynki poprosiły o włączenie kolęd i wiecie co prawie jak święta, tylko śniegu brak. 






Jak już wiecie moja słabością są też tekstylia, ostatnio podglądając blogowe koleżanki spodobały mi się serwetki bawełniane i tak suma sumarum w domu znalazłam taki materiał, aby troszkę przełamać panująca w domu biel. Siadłam do maszyny pod okiem mojej mamy i o matko... jeśli ktoś szyje zawodowo to chylę wszystkim czoła, ponieważ moja cierpliwość ociągała szczyty wytrzymałości. Albo maszyna pentelkuje, albo nitka się skończyła ale naszyłam chyba z trzydzieści chusteczek i obrusików, po kilku godzinach przy maszynie miałam tak dość że.... ale jednak duma mnie rozpierała, że zrobiłam to sama i wiecie co nawet mi się spodobało. A efekt mojej pracy można zobaczyć na zdjęciach :)




















































Do następnego.... wielkie uściski.:)